Wakacje z niemowlakiem – pięć powodów, które (niesłusznie) zniechęcają do wyjazdu

with 6 komentarzy

wózek na molo wakacje z niemowlakiem

„Mam tęęęę moc, mam tę mooooc” – dudni w naszym samochodzie – „wyjdę i zatrzasnę drzwi!”. „Dźwi, dźwi, dźwi” – radośnie krzyczy Najmłodszy. „Mamo, jeszcze raz!” – krzyczy Średnia. „Nie, nie to! Piosenki z Disney Junior” – to Najstarsza. „To może to jeszcze raz, a potem Disney Junior?” – pytam z nadzieją, chcąc uniknąć eskalacji. „Dobra, dobra niech będzie”. Udało się! A więc znów „Na zboczach gór biały śnieg nocą lśni..”. Wszyscy śpiewają, mijają kilometry, coraz bliżej weekendowego celu.

Dojechaliśmy! A jak wyjazd? Było warto jechać? Było!

A mamy troje dzieci w jednym z trudniejszych zestawów wiekowych do upilnowania (przynajmniej moim zdaniem) – rok z hakiem, trzy i pół oraz pięć i pół. Każde już chodzi (a nawet szybko biega) i każde chce iść w swoją stronę;) Zazwyczaj inną niż reszta rodzeństwa;) I oddaloną od stolika, przy którym wszyscy przysiedliśmy na chwilę.

W ten długi weekend majowy z rozrzewnieniem wspominałam zeszłoroczny wyjazd – kiedy Najmłodszy miał dwa miesiące. I zastanawiałam się dlaczego wokół siebie widzę tak mało wózków.

Co odstrasza od wyjazdu na wakacje z niemowlakiem czy z małym dzieckiem?

Kiedy rozmawiam ze znajomymi (i przypominam sobie własne opory z czasów, kiedy urodziła się Najstarsza), najczęściej słyszę powtarzające się powody rezygnacji z wakacji z niemowlakiem:

  • Dziecko jest za małe…
  • A jak my się spakujemy?
  • Podróż jest taka męcząca…
  • Nie damy rady z niemowlakiem poza domem!
  • W ogóle nie odpoczniemy:(

Rozprawmy się z tymi wymówkami:) Bo moim zdaniem, kilkumiesięczne dziecko może być (prawie) idealnym towarzyszem wyjazdów.

Dziecko jest za małe

Z perspektywy matki trójki dzieci powiem tak – im dziecko mniejsze, tym wyjazd z nim łatwiejszy. Potem skala trudności rośnie i zacznie spadać dopiero wraz z usamodzielnieniem się dziecka – kiedy będzie mogło niektóre rzeczy zrobić samo, w niektóre miejsca samo pójść.

Moje porównanie, które wspomniałam powyżej – majowy wyjazd z Najmłodszym kiedy miał dwa miesiące w zeszłym roku i majowy wyjazd, kiedy miał rok i dwa miesiące. Kiedy było trudniej? Stanowczo teraz – kiedy ruszył na podbój świata, biegał, domagał się swoich praw, wcinał piasek, trawę i korę, nie wspominając już o zabawkach plażowych.

Niemowlak jest (statystycznie – bo różne egzemplarze się trafiają) łatwiejszy do obsługi w trakcie wyjazdów niż dziecko roczne. A nie będziesz raczej rezygnować z wyjazdów do czasu, kiedy dziecko się usamodzielni:)

Najmłodszy w biegu wakacje z niemowlakiem

– Nie ucieka (he, he);

– Obsługa jedzenia jest niezbyt kłopotliwa (karmić piersią można w większości miejsc, nie rezygnując przy tym z przebywania na świeżym powietrzu; karmienie butelką jest jeszcze łatwiejsze – wystarczy mieć zawsze przy sobie butelkę i zapas mleka w pojemniku);

– Śpi w wózku, z którym można wjechać zazwyczaj i do restauracji na jedzenie i na spacer, i na plażę, i do większości miejsc gdzie chciałabyś wjechać;

– Nie potrzebuje dodatkowego łóżeczka na wyjazd (gondola wystarczy);

– Śpi też w nosidełku;

– W ogóle dość dużo śpi, szczególnie jeśli przebywa na świeżym powietrzu:)

A jak my się spakujemy?

Tak pakowanie – ten argument do mnie trochę trafia. Niejednokrotnie, zanim udało nam się spakować dzieci na wyjazd na wakacje, święta czy nawet weekend u Babci – w środku pakowania przychodziło duże zwątpienie – czy mi w ogóle chce się jechać? To bez sensu… Bardziej się zmęczę pakowaniem trójki dzieciaków i siebie (mąż szczęśliwie pakuje się sam) niż później odpocznę…

Ważne jest więc, aby zadbać o komfort pakowania i nie dać sobie zepsuć pakowaniem (a tym bardziej kłótnią przy pakowaniu) humoru na cały wyjazd– bo jeśli tak się stanie, faktycznie można niezbyt dobrze wypocząć.

Warto spakować się z wyprzedzeniem (żeby potem nerwowo nie biegać), kiedy dziecko/dzieci śpią. A jeśli to niemożliwe – wyłączyć je ze strefy pakowania (w moim dzienniczku rodzicielskim jest to moment, kiedy można ratować się bajką).

Warto też pakować się na luzie – zrobić wcześniej listę rzeczy, których absolutnie nie da się zastąpić (bo, przykładowo, nie chcesz kupować dodatkowego laktatora, a ulubionego misia kupić się nie da) i pamiętać – inne kupić możnaJ Zresztą przy niemowlaku wbrew pozorom nie potrzeba aż tak dużo różnych akcesoriów: dużo kompletów ubranek (żeby nie prać), pieluszki i chusteczki, jakieś kremy, ewentualnie sprzęt do karmienia. Grzechotki i smoczki, jeśli są w użyciu. Kilka lekarstw na wszelki wypadek. O wózku zapomnieć trudno. I już!

Podróż jest zbyt męcząca

Owszem, podróż bywa męcząca, ale – odpowiednio zaplanowana – może stać się trochę mniej męcząca.

My często stosujemy taktykę wyjazdu na noc. Kiedy jest największe prawdopodobieństwo, że dzieci spokojnie zasną. A najlepiej w okolicach godziny 18-19 – wtedy pierwsza dwie godziny są w miarę spokojne, bo dzieci są podekscytowane podróżą, ale jeszcze nie są nią zmęczone. W czasie kolejnych godzin śpią.

Jeśli nie chcesz tracić dnia – można zaplanować wyjazd w czasie drzemki dziecka (a niekoniecznie z samego ranka, kiedy jest pełne energii do zabawy). A jeśli i to nie jest możliwe – myśl o postojach w trakcie drogi w kategoriach relaksu. Znajdź miłe miejsce w lesie, a nie parking z ciężarówkami. Sympatyczny zajazd z ogródkiem, a nie McDonald.

Dobrze jest też przygotować akcesoria podręczne:

  • woda
  • jedzenie/ przekąski – chrupki zawsze gwarantują pół godziny spokojuJ
  • pieluszki na zmianę
  • zabawki (coś do zaczepienia na nosidełku)
  • nagranie ulubionych piosenek albo bajki do słuchania (najlepiej nieznane albo przez jakiś czas niesłuchane).

Nie damy z niemowlakiem rady

Na początku miałam w głowie taką myśl – dziecko jest małe, ja ledwo daję z nim radę w domu, gdzie wszystko jest pod ręką, jak dam radę na wakacjach w obcym miejscu?

A często na wakacjach jest łatwiej niż w domuJ

Dziecko dotlenione po spacerach – łatwiej śpi. Ma dużo wrażeń (nawet z pozycji niemowlaka wózkowego – pochyla się nad nim mama, tata, a może babcia czy ciocia, widoki się zmieniają, coś się dzieje) – czyli mniej się nudzi i mniej narzeka. Więcej okazji do spacerów i nowe miejsca – więc i mama bardziej spokojna i zadowolona. A uniwersalna mądrość mówi – zadowolona mama, zadowolone dzieckoJ

Tu mała uwaga – warto wybrać miejsce pod kątem dziecka. Pokój na parterze lub winda, żeby nie było problemów z wnoszeniem wózka. Możliwie cicha miejscówka – żeby nic nie zakłócało snu. Udogodnienia w stylu możliwości wypożyczenia czajnika, termosu. Plac zabaw niedaleko, a idealnie i plaża. Miejsca do spacerów. Może jeden z hoteli przyjaznych dzieciom – szczególnie jeśli niemowlak ma rodzeństwo?

W ogóle nie odpoczniemy

Na początku mama i dziecko potrzebują czasu, żeby się dotrzeć. Zazwyczaj trwa to właśnie sześć tygodni – dwa miesiące, czasem krócej, czasem dłużej. Ale po tym okresie, często to powtarzalność, długie godziny w domu z dzieckiem zaczynają być dla mam męczące.

Wyjazd to świetny sposób na przełamanie tej rutyny. Jeśli mama jest zmęczona siedzeniem w domu, niespotykaniem innych dorosłych, rzadkimi okazjami do porozmawiania z partnerem; to wyjazd może stać się okazją do wyrwania się z tego błędnego koła.

Odpoczniesz – bo zmienisz otoczenie.

Odpoczniesz– bo będziesz miała kontakt z ludźmi.

Odpoczniesz – bo partner będzie przy Tobie i dziecku.

 

Na początek zachęcam do podróży w wersji light:) Do zorganizowania wszystkiego tak, żeby było Wam najłatwiej. Wybrania miejsc, gdzie można wypocząć, ale też gdzie będzie wygodnie z dzieckiem. Bez spiny do zwiedzania czy zaliczania różnych atrakcji.

A jeśli podróże z dziećmi wejdą Ci w krew – można rozważyć dalsze wypady. Polecam Somos Dos (inspirujące – jak dużo można) i Tasteway (pewnie znasz – ale jak jeśli nie – dużo praktycznych porad przydatnych przy dalszych podróżach z dziećmi – na przykład Jak zachęcić dziecko do długich spacerów i pieszych wędrówek).

Więc pomyśl ciepło o wyjeździe wakacyjnym:)

A na koniec – specjalne podziękowania za zdjęcia wózka na molo dla Eweliny Chlebińskiej-Musiał – dla jej zdjęcia złamałam moją zasadę korzystania na blogu jedynie z własnych zdjęć:)

  • my podróżowaliśmy odkąd Młoda się urodziła i świetnie się bawiliśmy 🙂

    • Asia – Matka w Kratkę

      Super! Fajne podejście – dla mnie to bardzo ważne, żeby pamietać, że zostając rodzicem nie trzeba automatycznie rezygnować z siebie i swoich pasji!

  • Pingback: Miejsca dla rodziców i dzieci - Folwark Łękuk-MatkawKratke.pl()

  • Magda

    Dokładnie zgadzam się z każdym zdaniem. Z młodszym dzieckiem łatwiej się wyjeżdża. Ja w lipcu wyjeżdżam do Murzasichla z 9-letnią córką i 2-letnią — myślę, że będzie makabra i w drodze, i tam w górach z tą 2-latką. To szogun jest po prostu. Ciekawe czy nie będzie opcji ucieczki po kliku dniach 🙁

  • Alicjares

    Przeżyłam podróże z małym dzieckiem , potem z dwójką a teraz jeździmy z Trójką urwisów. Jedno dziecko nie stanowi żadnego problemu. Schody zaczynają się przy trzech ale da się i tu czasem pojechać windą 😉

    • Asia – Matka w Kratkę

      Też czasem tak myślę – gdybym przy pierwszym dziecku wiedziała tyle, ile obecnie – o ile byłabym wtedy szczęśliwsza:) Poziom trudności (przynajmniej póki co) tylko rośnie! Co bynajmniej nie zniechęca mnie do podróży.