Nie opuszczaj ręki – czyli wychowanie dziewczynek

with 14 komentarzy

 

zdjęcie dziewczynka zbiera kwiaty wychowanie dziewczynekWyobraź sobie taką sytuację: jesteś na konferencji. Prowadzący ma dużą wiedzę merytoryczną. Zaintrygowało Cię kilka rzeczy, które powiedział, i masz w związku z nimi kilka pytań. Słyszysz: jeszcze tylko dwa pytania z sali! Dwie osoby wybrane, pytania zadane, odpowiedzi udzielone. Stop klatka.

Co zrobisz?

Zrezygnujesz? Opuścisz wyciągniętą rękę? Zaryzykujesz? Będziesz ją nadal trzymała w górze?

Podnieś rękę, jeśli chcesz coś powiedzieć

Ta scenka (i jej ciąg dalszy, o którym zaraz) mnie poruszyła. Przypomniałam sobie ostatnie wizyty w przedszkolu córki na zajęciach pokazowych, kiedy panie upominały wyrywające się do odpowiedzi dzieci „Podnieś rękę”. Rozpaczliwie wycelowany w górę palec mojej córki i dzieci próbujące przekrzykiwać się odpowiedziami. Rozczarowanie, kiedy nie została wybrana. I na szczęście kolejny raz ręka w górę. Ale potem, po okresie dłuższego przedszkolnego treningu „podnieś rękę”, w czasie przedstawienia muzycznego, na którym w pewnym momencie dzieciom zaczęto rozdawać instrumenty, moja córka zamiast ruszyć do przodu jak inne (często młodsze dzieci) – podniosła palec w górę…

Początkowa scena pochodzi z książki dyrektor operacyjnej Facebooka Sheryl Sandberg „Włącz się do gry”. A opisywana sytuacja zdarzyła się właśnie samej Sheryl. To ona była mówcą. I kiedy po wykładzie podeszła do niej studentka, na pytanie co jej najbardziej utkwiło w głowie po spotkaniu odpowiedziała „Nie opuszczać ręki”. Bo po udzieleniu przez Sheryl odpowiedzi na dwa ostatnie pytania kobiety opuściły ręce. Natomiast niektórzy mężczyźni ciągle trzymali ręce w górze. I Sheryl odpowiedziała im na kolejne, nadprogramowe pytania.

Grzeczna dziewczynka kontra mały łobuziak

A dlaczego piszę o dziewczynkach? Przecież chłopcy też są w przedszkolu, też ich się uczy wyciągania ręki w górę. Tak, to prawda. Tylko jest też tak, że uśredniając, istnieje większe przyzwolenie społeczne na to, żeby chłopcy łamali narzucone zasady. Matki myślą o takich chłopcach z czułością „mały łobuziak”, ojcowie „chłopcy się muszą wyszumieć”, nauczyciele „chłopcy tak mają”. A dziewczynki mają być grzeczne. I ładnie uczesane. W rezultacie chłopcy częściej są w mniejszym stopniu ukierunkowani na niewychodzenie przed szereg niż dziewczynki. A warto pomyśleć – czy na pewno o to nam, matkom dziewczynek, chodzi?

W dalszej części książki Sheryl Sandberg pisze:

„Chłopców od początku zachęca się, żeby brali sprawy w swoje ręce i wyrażali swoją opinię. Nauczyciele częściej wchodzą w reakcję z chłopcami, częściej wywołują ich do odpowiedzi i zadają im więcej pytań. Chłopcy częściej wykrzykują odpowiedź, a kiedy to robią, nauczyciele słuchają ich z większą uwagą. Kiedy zrobi to dziewczynka, nauczyciel najczęściej zgani ją za złamanie zasad i przypomni, że zanim zajmie głos powinna podnieść rękę.”

O mnie – jak podnieść rękę i być odważną

Przypomniały mi się też moje własne dawne odczucia w sytuacjach, kiedy chciałam o coś zapytać, ale z jakiś powodów postanawiałam nie wyrywać się, nie podnosić ręki, nie wychylać się z niewiedzą, doczytać z książek w domu. Sytuacje w szkole, gdy znałam odpowiedź i zastanawiałam się – zgłosić się czy nie? Sytuacje w pracy, kiedy inni opowiadali o swoich osiągnięciach, projektach, a ja słuchałam.

Odnalazłam się w tej scence. Odnalazłam moje troski wynikające z obserwacji córek. A czasem nawet samej siebie.
I po raz kolejny wróciło do mnie pytanie – jak chcę wychować moje córki.

„Lecz choć uległość i przestrzeganie zasady „podnieś rączkę i mów, gdy Ci na to pozwolą” są mile widziane i nagradzane w szkole, w pracy sytuacja wygląda zgoła odmiennie. Awans zawodowy często wiąże się z podejmowaniem ryzyka i promowaniem swojej osoby, a niestety zniechęca się dziewczyny do okazywania tego typu cech. To może tłumaczyć dlaczego akademickie osiągnięcia kobiet nie przekładają się jeszcze w widoczny sposób na większy odsetek kobiet na wyższych stanowiskach.”

Mi trochę czasu zajęło nabranie pewności siebie. Zabieranie głosu w odpowiednich momentach. Przekonanie się, żeby działać. Jakiś czas temu naprawdę polubiłam siebie. I jest mi z tym dobrze. Ale nawet teraz – czasem mam opory przed podjęciem jakiegoś działania – tak jak przed wystartowaniem z tak osobistym i odmiennym od tego czym zajmuję się zawodowo projektem jak blog (co widać choćby we wpisie Bądź odważna czyli startuję). Tylko regularnie moje „strachy” przełamuję.

A to nie tylko ja. Widzę wokół siebie w świecie rzeczywistym (i online też) dużo wspaniałych kobiet, które nie mogą zebrać się na odwagę, straciły ją, albo ktoś im ją zabrał; które nie są pewne siebie i swoich planów do tego stopnia, że nie przekuwają ich w działanie; a czasem nawet nie ośmielają się planów snuć.

Chciałabym, żeby moje córki nie miały takich doświadczeń i nie musiały toczyć dodatkowej wewnętrznej walki o to, żeby działać w zgodzie ze sobą i w swoim interesie.

Jak więc bym chciała wychować córki?

  • Tak, żeby trzymały rękę w górę.
  • Żeby nie płakały, kiedy ich ktoś nie zapyta, i przy następnej okazji znów podnosiły rękę.
  • Żeby były dumne z siebie i swoich osiągnięć.
  • Żeby uczyły się z porażek.
  • Żeby lubiły same siebie.
  • Żeby miały poczucie własnej wartości.
  • Żeby były odważne.
  • Żeby czuły, że są wystarczające.
  • Dobre w tym co robią.

Boli mnie deprecjonowanie kobiet w różnych sytuacjach. Przypisywanie im ról już od dzieciństwa. Córka, która lubiła kolor niebieski i bajki o lokomotywie Tomku, po kilku tygodniach w przedszkolu zaczęła lubić różowy i księżniczki. Nie walczyłam. Ale staram się pokazać tez inne rzeczy oprócz księżniczek.

Ten wpis to początek bliskiej mojemu sercu nowej serii na blogu – Matka córek. Jej celem jest zebranie różnych pomysłów, przemyśleń i inspiracji dotyczących wychowania dziewczynek. Wychowania ich tak, by miały ochotę i odwagę działać i żeby nie czuły żadnych ograniczeń wynikających z płci. Żeby wybrały swoją drogę (nie musi być to droga poszukiwania stanowisk kierowniczych – co może zasugerować przewijające się tu książka Sheryl Sandberg) i żeby były z niej dumne.

Dla mnie (i może dla Was też) to okazja do sprawdzenia – czy ja jako osoba lub jaka matka sama tak na pewno nie postępuję zgodnie z wzorcem kulturowym różnicującym płcie. Czy nieświadomie nie działam zgodnie z mechanizmami kształtującymi „grzeczne” dziewczynki wychowując moje dzieci.

Dwie córki.

I syna zresztą też.

 

Cytaty – Sheryl Sandberg „Włącz się do gry”

  • Matka Na Zachodzie

    Bardzo fajny post. Również chciałabym, żeby moja córa odważnie stąpała po ziemi i nie bała się zabrać głosu 🙂

  • Nie myslałam o tym do tej pory, ale ja też często opuszczałam rękę, jak usłyszałam pierwsze „nie”. Bo musiałam być „grzeczna”. Dlatego chcę, żeby moja córka nie czerpała przykładu tylko ze mnie, ale i z taty. Będzie jej łatwiej w życiu, jeśli pozyska od niego kilka „męskich” cech

  • Oj, ja byłam wychowywana w duchu „nie wyrywaj się, nie wychodź przed szereg”. Tylko, że ja nigdy nie byłam szarą myszką. Od dziecka czułam, że nie można opuszczać ręki i musiałam toczyć wewnętrzny bój między swoimi poglądami, a tym co mówi mama.

  • dobrze, że mam syna. Ja jestem taką niegrzeczną dziewczynką poza schematami. Moja siostra taką niewyrywną.
    Ale obie mamy zakodowane pewne zachowania, dziś mężowie się z nas śmieją, bo nie przebiegniemy przez ulicę jeśli nie ma pasów… cudem na osiedlowych uliczkach nie szukamy przejścia dla pieszych…. 😉

    • Asia – Matka w Kratkę

      :):):)
      Taaaak – jak ja muszę tłumaczyć córce na ulicy bez żadnego samochodu „dlaczego ten pan przeszedł na czerwonym?” kiedy sama chętnie bym też przeszła:)
      Ale wpojenie pewnych wzorców jest również ważne! Bo walczyć o swoje też można w sposób stanowczy ale uprzejmy i kulturalny – i to najlepszy sposób.

  • Wychowanie to bardzo trudna rzecz. Z doświadczenia pedagoga wiem, że by nauczyć dziecko jakiejś postawy samemu trzeba ją reprezentować. Nie wymagaj od dziecka by było porządne i sprzątało po sobie jeśli sama tego nie robisz, nie oczekuj od dziecka dotrzymywania obietnic jeśli je zawodzisz i sam ich nie umiesz dotrzymać. Kluczem do postawy o której mówisz moim zdaniem jest budowanie pewności siebie u swojego dziecka. Jeśli będzie pewne siebie będzie siebie lubiło, będzie wytrwałe w swoich postanowieniach. Pewność siebie dziecka moim zdaniem buduje się swoim zachowaniem i relacją z dzieckiem. Wychowanie to chyba najtrudniejsza rzecz w życiu człowieka.

    • Asia – Matka w Kratkę

      Budowanie pewności siebie czy poczucia własnej wartości (w ujęciu Juula) jest niezwykle ważne! I nie ma na to prostej recepty – trzeba być z dzieckiem i przy dziecku, słuchać je i pokazywać, że jest ważne! A czasem w pędzie dnia codziennego łatwo to gdzieś zgubić. Tak, wychowanie to trudny proces! Ale osłodzony mnóstwem pięknych chwil:)

  • Milena Wańczuk

    Moja córka ma sześć lat i już walczy o swoje jak mała lwica… W przedszkolu potrafi Panią za rękaw pociągnąć i zapytać: A dlaczego Pani mnie nie słucha?
    Wychowuję wojowniczkę i buntowniczkę… Ciekawe z jakim skutkiem…

    • Asia – Matka w Kratkę

      I dobrze (choć wiem, że w wielu przedszkolach zbyt śmiałe zachowania dzieci są krytykowane)! A ona w sumie dość uprzejmie pytała:)

  • Z tym byciem grzeczną i pilną dziewczynką niestety tak jest, że to się przydaje tylko w szkole i nigdzie poza tym. A chłopcom rzeczywiście więcej się odpuszcza. Chyba dlatego dorośli mężczyźni nie mają tylu trudności z odnalezieniem własnego ja (chociażby w czasach wczesnego rodzicielstwa).

    • Asia – Matka w Kratkę

      Tak – wczesne rodzicielstwo to już w ogóle osobny rozdział. Wszystkie „muszę”, „powinnam” i „tak się robi” przybierają na sile wielokrotnie. Więc nie dość, że często niewiele wie się o dzieciach i ich obsłudze i samo opanowanie tego jest pewnym wyzwaniem, nie dość, że zmienia się znacznie życie i trzeba przyjąć tą zmianę, to jeszcze dochodzi kwestia oczekiwań otoczenia i odnalezienia własnej drogi w rodzicielstwie.

  • Pingback: Syndrom oszusta - dlaczego kobiety nie wierzą w siebie?-MatkawKratke.pl()

  • Pingback: Bądź odważna – czyli startuję-MatkawKratke.pl()

  • Pingback: Książki dla dziewczyn czy książki dla dzieci? Nela mała reporterka-MatkawKratke.pl()