Co zrobić gdy dziecko się złości? Część pierwsza – skąd ta złość?

with 13 komentarzy

mural krzyk jak poradzić sobie ze złością dzieci skąd ta złość

Od czasu trzeciej ciąży bardzo łatwo wpadam w złość. Raz, dwa, trzy i pozamiatane.

Moja starsza córka też łatwo się złości. A kiedy ona się złości, ja często zaczynam się złościć na nią. Bo czemu w sumie płacze tak głośno? Balon jej pękł? Wielkie rzeczy!

A właśnie że wielkie…

„Mała ja”

Biorąc udział w różnych warsztatach dotyczących złości, uświadomiłam sobie kilka rzeczy. Przede wszystkim zobaczyłam, że córka to taka „mała ja”. Odbicie mojego sposobu reagowania (no może już nie uciekam galopem, kiedy mi się coś nie podoba) i mojego temperamentu.

I to była pierwsza myśl, która pomogła mi radzić sobie ze swoją złością w momencie, kiedy córka się złościła. Pomyśleć o niej z rozczuleniem „mała ja”.

Trafiłam też na inne sposoby radzenia sobie ze złością – i swoją i dziecka. Ale o tym później.

Bo po pierwsze – trzeba zrozumieć dziecko

Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o teorii budowy mózgu Paula MacLeana, pomogła mi ona zrozumieć wiele sytuacji i zachowań.

I choć o tej teorii mówi się w czasie różnych warsztatów coraz więcej, warto ją tu przytoczyć – właśnie dlatego, że tak dużo i tak obrazowo tłumaczy.

Warstwy mózgu i ich funkcje

W mózgu można wyróżnić trzy warstwy:

  • Mózg gadzi (bo występuje już u gadów), który odpowiada za zachowania instynktowne, ochronę i przetrwanie. Generuje automatyczną reakcję na zagrożenie – może to być atak, może być zastygnięcie, może ucieczka.
  • Mózg ssaczy odpowiadający za bardziej zaawansowane funkcje – za funkcjonowanie w strukturach rodzinnych i społecznych (czyli na przykład za komunikację w ramach stada); to w nim rodzą się nasze uczucia i emocje.
  • Korę nową –  najmłodszą część mózgu odpowiedzialną za procesy myślowe, planowanie, przewidywanie. To ona pomaga nam w racjonalny sposób rozwiązać sytuację budzącą nasze silne odczucia.

I właśnie kora nowa nie występuje u dzieci w takiej postaci jak dorosłych. Tworzy się ona bardzo długo – bo aż do 25 roku życia.

A co budowa mózgu ma się do złości?

W momencie silnych emocji – działaniami człowieka zaczyna kierować mózg gadzi (ten odpowiedzialny za instynkty).

Wyłącza się myślenie, wyłącza się kora nowa. To nie czas na przewidywanie i planowanie – ważne są szybkie reakcje. Ktoś mnie atakuje – bronię się, walczę.

W sytuacjach rzeczywistego zagrożenia pozwala to przeżyć. W sytuacjach silnych emocji – powoduje równie silne reakcje. U dziecka, które zezłości się mocno, może to być głośny krzyk, może być próba uderzenia osoby, która złość wywołała.

W wielkich emocjach trudno jest wrócić do racjonalnego myślenia – i zacząć znowu używać kory nowej. Tym bardziej w przypadku dziecka, u którego kora nowa jest ciągle w budowie…

Mózg jako dom

Powinno to trochę wytłumaczyć zachowania dzieci. Jeśli nie do końca – może pomoże obrazowe porównanie używane przez Daniela Sieglera – przedstawiające mózg jako piętrowy dom.

Parter stanowią, co do zasady, mózg gadzi i ssaczy. Na parterze spełniane są wszystkie podstawowe funkcje – jak w domu, gdzie na parterze gotuje się jedzenie, prowadzi życie codzienne.

Natomiast kora nowa – to piętro. Na piętrze znajdują się bardziej „rozwinięte” czy zaawansowane części domu – jak np. biblioteka czy studio. To odbywają się procesu zaawansowanego myślenia. A piętro u dzieci jest w trakcie budowy (pamiętacie – do 25 roku życia). Dziecko więc w ograniczonym stopniu może czerpać z jego zasobów.

A na dodatek, w silnych emocjach „zrywa się” komunikacja z piętrem, schody są zawalone – bo władzę nad domem przejmuje mózg gadzi. Jak pisze Siegler, w czasie napadów złości, dziecko może „utknąć” na parterze…

Co możemy więc zrobić? Walczyć z tym?

Po drugie, zaakceptujmy prawo dziecka do emocji

Pamiętacie film „W głowie się nie mieści”? Mówił o tym, że wszystkie emocje są potrzebne. Tam dotyczyło to przede wszystkim Smutnej. Ale złość również spełnia ważne funkcje.

Złość daje nam sygnał, że coś jest nie tak. Że coś trzeba zmienić. Czasem motywuje. Daje siłę, żeby zacząć o tą zmianę walczyć.

Tylko u dziecka złość bywa tak silna, że nie potrafi ono sobie z nią poradzić…

Wielkie emocje dzieci

Spróbujmy to zrozumieć. Spróbujmy  postawić się w butach dziecka.

Przypomnijcie sobie może sytuację z dzieciństwa, kiedy czuliście wielki żal, coś Was zezłościło do tego stopnia, że długo płakaliście czy krzyczeliście.

I przypomnijcie sobie o wtedy Wam chodziło. Czy czasem nie o coś podobnego do przekłutego balona?

Ja, kiedy byłam mała, dostałam w prezencie razem z siostrą dwa futrzane pieski – maskotki. Zapałałam do nich wielką miłością. Wszędzie ze sobą nosiłam. Pech chciał, że wzięłam je również na wycieczkę do Łęczycy i okolic. Z tej wycieczki już nie wróciły.

A wtedy – dla mnie była to prawdziwa tragedia. Czułam się nieszczęśliwa i niepocieszona. Płakałam i krzyczałam. Pocieszenia dorosłych nie pomagały. Uwagi, że pewnie pieski zostały porwane przez diabła (który ponoć odcisnął swoją łapę na ścianie kościoła) tym bardziej.

Do dziś gdy myślę o tej stracie, czuję uczucie żalu.

Więc jak to jest z tym balonem?

Tak więc, kiedy pęknie balon – emocje są równie silne.

Najpierw jest radość z balona. A potem mocne poczcie straty i żalu, że balon pękł. Nieważne, że to tylko łatwo niszcząca się zabawka. Nieważne inne tłumaczenia. Tym bardziej, żadne „a nie mówiłam” („a nie mówiłam, żebyś uważał”, „a nie mówiłam, że nie warto kupować balona”).

Dziecku jest bardzo, bardzo żal. Dajmy mu chwilę, żeby mogło pożałować.

A potem przyjdzie czas na po trzecie.

Po trzecie – dajmy dziecku wsparcie, pomóżmy mu poradzić sobie z emocjami

I o tym mowa w Złość dziecka – dlaczego warto spróbować empatycznego słuchania.

 

 

Wpis oparty na książkach „Zintegrowany mózg – zintergrowane dziecko” (Daniel J. Siegel i Tina Payne Bryson), „Positive Discipline for Preschoolers” (Jane Nelsen, Cheryl Erwin i Roslyn Ann Duffy) oraz na informacjach i przemyśleniach z licznych wartsztatów rodzicielskich:)

  • Radzenie sobie z emocjami, to odwieczny problem rodziców. Na szczęście coraz lepiej sobie z tym radzimy i jesteśmy bardziej świadomi.

    • Asia – Matka w Kratkę

      To prawda! Świadomość wzrasta , zrozumienie wzrasta, coraz więcej osób traktuje dzieci jak małych ludzi, a nie istoty, które nie mają nic do powiedzenia i którym tylko narzuca się swoją wolę. I z tym radzeniem na pewno jest lepiej – choć ja ciągle czuję, że warto dalej się rozwijać w tym zakresie.

  • Asia – Matka w Kratkę

    Dziękuję! Ale się zbiegło – właśnie przeczytałam Twój wpis i widzę, że wręcz doskonale się uzupełniają:)
    I masz rację – wszystko kręci się wokół potrzeb. I to że dziecko wyraża potrzebę krzykiem albo złością może być trudne. Ale jak skupi się na potrzebach, pomyśli się o tym, że dziecko potrzebuje bliskości, przytulenia, uwagi, czy też jedzenia albo picia – to o wiele łatwiej odpowiednio zareagować.

  • Dokladnie, zrozumiecie to podstawa!

  • Super dzieciaczki

    Przy drugim dziecku lepiej już rozumiem te sprawy.

    • Asia – Matka w Kratkę

      🙂 Drugie dzieci pod tym względem mają dobrze – mają dużo bardziej doświadczone mamy:)

  • Im Gizmolove starszy, tym gorzej znoszę jego ataki histerii 🙂

    • Asia – Matka w Kratkę

      Mam podobnie. Też mam wrażenie, że najłatwiej mi podejść z cierpliwością do Najmłodszego, ze starszymi córkami jest trudniej. Dlatego bardzo mi pomaga przypomnienie, że mózg rozwija się do 25 roku życia i że starsze dzieci też są małe:)

  • Ja podejrzewam, że przed nami dużo pracy nad emocjami ze Szpinakożercą… niestety temperament odziedziczył po mamusi, a mamusia łagodną owieczką nie jest hehe Już widzę, że trudno mu opanować złość. Na tą chwilę trudno mu pomóc, staram się być wyrozumiała, tłumaczyć jakie uczucie się w nim pojawiło, szukać przyczyny złości i uspokajać. Pomaga, ale pracy na przyszłość będzie jeszcze sporo 🙂

    • Asia – Matka w Kratkę

      Emocje to trudna sprawa – ale jeśli od początku pomagasz mu się z nimi oswajać, nazywasz je i tłumaczysz – to na pewno zaowocuje !

  • Jak to dobrze, że jest coraz więcej i więcej informacji w tym temacie! Ja od jakiegoś czasu jestem zafascynowana tematyką emocji, ich wpływu na nasze życie i tym, jak je regulować. Dopiero pojawienie się dzieci uświadomiło mi w pełni, że wcale nie jestem skazana na to, że wybucham złością i że mam do wykonania pewną pracę w tym obszarze. A są do tej pracy różne narzędzia, więc jestem cały czas w drodze.

    • Asia – Matka w Kratkę

      Mam tak samo:) Pojawienie się dzieci powoduje, z jednej strony, że różnorakich emocji jest więcej, z drugiej – że bardziej daje o sobie znać brak czasu, brak snu, zmęczenie. Mi zrozumienie pewnych faktów bardzo pomaga. I bywa, że czasami obserwując niektóre zachowania córek powtarzam sobie w myślach, to czego się dowiedziałam o zachowaniu dzieci ( np. „dzieci nie są złośliwe”) – pomaga mi to poradzić sobie z moimi własnymi emocjami i ze spokojem podejść do emocji dziewczynek.

  • Pingback: Złość dziecka – dlaczego warto spróbować empatycznego słuchania-MatkawKratke.pl()