Co można robić z niemowlakiem – czyli zajęcia dla mam z dzieckiem

with 2 komentarze

grafika z wózkiem na podbój miasta

Kilka pierwszych miesięcy po urodzeniu Najstarszej dosłownie przesiedziałam w domu. Była zima. Nie wiedziałam, co z sobą zrobić. Do spacerów ledwo się zmuszałam, bo ubranie dziecka w kombinezon tylko po to, żeby pomarznąć, było dla mnie raczej przykrą powinnością, a nie relaksem. Było mi źle. Bardzo. Brakowało mi ludzi.

Nauczona doświadczeniem, przy Najmłodszym zaczęłam szukać zajęć – zajęć w których dziecko może brać udział, ale które skupiają się na mamie. Wymagało to odrobiny mobilizacji, czasem wysiłku i kombinowania co i jak. Ale dzięki temu ostatnie dwanaście miesięcy wspominam dobrze:) Zastanawiasz się co można robić z niemowlakiem? Fajną opcją mogą być kursy lub warsztaty online (zapraszam do wpisu), w dużych miastach istnieje też duży wybór zajęć dla mam z dziećmi.

Mamo, rusz z wózkiem na podbój miasta i…

Poćwicz z  niemowlakiem

Pierwsza sprawa, na której zależało mi po porodzie, to kontynuacja ćwiczeń. Dlaczego? Owszem chciałam zgubić brzuszek ciążowy (a po trzecim dziecku nie jest to już takie łatwe). Ale, co ważniejsze, mój kręgosłup ciężko znosi dodatkowy wysiłek związany z podnoszeniem i karmieniem dziecka i bez ćwiczeń często przypomina o sobie.

Chodziłam na ćwiczenia dla kobiet ciężarnych (znowu – kręgosłup w ciąży…), więc siłą rozpędu zapisałam się na zajęcia dla mam z dzieckiem w tym samym miejscu. Przyznam, zastanawiałam się czy warto. Myślałam, że pewnie poćwiczyć się nie da, dziecko będzie ciągle płakać i w ogóle stracę czas. Ale nie:) Kiedy Najmłodszy był malutki (bo ćwiczyć można, z tego co pamiętam, od 6 tygodnia po porodzie) faktycznie, jeśli nie spał, domagał się dość dużo uwagi. Na szczęście dużo spał:)

Co więcej, większość dzieci była dość spokojna. Leżały spokojnie, godząc się z ograniczonym zainteresowaniem i patrząc na machające rękami i nogami matki. Kiedy Najmłodszy był już większy dołączył do wesołej watahy dzieciaków – najpierw leżących przy zabawkach, potem pełzających i raczkujących, aż w końcu wstających przy drabinkach i stawiających pierwsze kroki.

Czasem przychodził i przeszkadzał. Czasem podpełzało dziecko którejś  z dziewczyn. Czasem Najmłodszy podpełzał do dziewczyn. Zdarzały się dni kiedy na sali panował chaos. Ale ćwiczyć się dało. I ćwiczenia dawały satysfakcję, lepsze samopoczucie i lepszą formę. Do tego stopnia, że po pewnym czasie nie było pytania, czy dziś idziemy na ćwiczenia, tylko pewność że idziemy.

Poćwicz spacerując

Jeśli ktoś nie lubi zorganizowanych ćwiczeń na sali – zawsze pozostaje opcja spacerów z dzieckiem. Ale nie zwykłych spacerów:) Spacerów w grupie mam z wózkami prowadzonych przez instruktorkę. Energiczny spacer co jakiś czas przerywany jest więc serią ćwiczeń. Ćwiczenia wykonywane są również w trakcie marszu. Brzmi niewinnie, ale daje niezły wycisk.

Na pierwszych ćwiczeniach byłyśmy z kumpelą w środku lata, gdy temperatura przebijała 40 stopni  – i choć w cieniu i we wcześniejszych godzinach – łatwo nie było. Jako że (jak już wspomniałam powyżej) nie jestem fanką zimna, zarzuciłam ćwiczenia w parku na okres jesienno-zimowy. Ale zajęcia ciągle się odbywają. A gdzie? W różnych parkach warszawskich, ale również w innych miastach – m.in. Skierniewice, Grodzisk Mazowiecki, Poznań, Głogów, Katowice. Możecie sprawdzić na stronie FitMom.

W obu opcjach ćwiczenia to nie tylko sport, ale i okazja do spotkania mam, które tak jak ja chciały coś zrobić, pogadania, powymieniania się doświadczeniami. I definitywnie coś, co można zrobić z niemowlakiem.

Dowiedz się czegoś nowego na warsztatach

Na informacje o pierwszym warsztacie trafiłam przypadkowo na facebooku. Warsztat był o złości – a że to „mój” temat – zwróciłam na niego uwagę. I zastanawiałam się, czy dołączyć – nie byłam pewna czy to dla mnie. Czy dam radę skorzystać przy Najmłodszym? Ale przy kolejnej uwadze męża, że ciągle się wściekam– zdecydowałam się. I to był strzał w dziesiątkę.

W ciągu dnia (bo godziny wieczorne, kiedy córy wracają z przedszkola, u mnie odpadają) dostępna jest przede wszystkim oferta szkoleń dotyczących rodzicielstwa. Są też warsztaty podejmujące kwestie rozwoju osobistego (jak właśnie ta złość, asertywność itp.), skupiające się na specyficznej sytuacji mam i ich potrzebach. Byłam nawet na warsztatach dotyczących technik relaksacji i medytacji dla mam.

Dziecko zazwyczaj można wziąć ze sobą – czasem jest opiekunka, czasem zabawki na środku sali. Przestrzeń do pełzania i odkrywania świata. Wokół rodzice, więc nikt nie przewraca oczyma, że Twoje dziecko bawi się i wydaje czasem głośne dźwięki. Maluchy często śpią albo jedzą. Dla Najmłodszego była to okazja na podbój nowych miejsc:)

Dopiero po skorzystaniu z warsztatów rodzicielskich zdałam sobie sprawę, jak bardzo były mi potrzebne. Czasem proste (ale również te bardzie skomplikowane) prawdy o dzieciach giną w codziennym zamieszaniu i docierają dopiero wówczas, kiedy odpowiednio często o nich słyszysz. A na warsztatach można się dowiedzieć naprawdę dużo wartościowych rzeczy, zadać nurtujące pytania, zainspirować. Dużo wsparcia dają inni współuczestnicy – ich historie, opisy ich problemów, kontakty z nimi dają przekonanie, że nie jest się wyjątkiem, że inni „też tak mają”.

Jeśli jesteś z dużego miasta, naprawdę polecam poszukanie warsztatów w pasujących Ci godzinach. Dobrym źródłem jest facebook, a w szczególności grupy tematyczne dla mam (taki paradoks, że grupy dużo częściej adresowane są do mam niż do obojga rodziców, a nie trafiłam chyba na grupę adresowaną tylko do ojców). W Warszawie fajne rzeczy oferowane są przez Fundację Roro (darmowe), Fundację Sto Pociech (w ofercie dostępne również darmowe) czy w Mama Cafe. Co ciekawe, warto też sprawdzić ofertę lokalnych poradni psychologiczno-pedagogicznych.

A na koniec trochę rozrywki i kultury

I w ten sposób mój kalendarz tak się wypełnił, że nie dałam rady wypróbować wszystkich opcji. Ale inne możliwości, które mnie zainteresowały to:

Mama w muzeum  – program organizowany przez Muzeum Narodowe w Warszawie, gdzie można przejść po galerii z wózkiem a potem wysłuchać wykładu;

– Mama w kinie – seanse kinowe dla rodziców z dziećmi ze ściszonym głosem, dostępnymi zabawkami, przewijakami i, co najważniejsze, tolerancyjnymi współoglądaczami (w warszawskim Kinie Praha często poprzedzane wykładami);

– Inne zajęcia dedykowane mamom z dziećmi – taniec z chustą, joga, pilates.

 

Wiem, Warszawa i inne duże miasta oferują dużo więcej możliwości niż mniejsze miasta lub wsie. Ale nie znaczy to, że poza dużym miastem nie ma możliwości skorzystania z zajęć w innej formie (często online) – tu kolejny wpis na ten temat.