Kobiety i multitasking – dobrana para?

with 4 komentarze

Follow my blog with Bloglovin

zdjęcie rzeczy używanych przez dzieci i matki

Potrafisz przypomnieć sobie chwilę, kiedy ostatni raz byłaś w toalecie bez dziecka? Spokojną kąpiel, kiedy dzieci jeszcze nie śpią? Przerwę na kawę nieprzerywaną różnorakimi prośbami? A może gotowanie bez asysty małych pomocników? I jak Ci idzie? Masz trudności? Ja mam – szczególnie jeśli myślę o momentach, kiedy jestem sama w domu z dziećmi. Ale stop, nie tylko…

Bo kiedy w drzwiach pojawia się mój małżonek – jest ciągle tak samo! On musi jeszcze przebrać się, czasem dokończyć temat z pracy lub porozmawiać. I jakoś nie przychodzi mu do głowy, że jego przebieranie może odbywać się w asyście trójki dzieciaków. Po prostu znika w łazience, zamyka drzwi i się przebiera. Żeby nie było – dzieciaki czasem pukają. Ale on po prostu odpowiada „za chwileczkę”.

 

Multitasking i monotasking – czyli mama i tata

I patrząc dookoła wydaje mi się, że to ogólna przypadłość – kobiety zazwyczaj tkwią głęboko w multitaskingu – niejednokrotnie w jednej chwili próbują pracować, zajmować się kilkoma zadaniami domowymi i dziećmi. Taki mały galop i stawanie w rozkroku jednocześnie.

Dla kontrastu – mężczyźni wydają się specjalistami od monotaskingu (przynajmniej w warunkach domowych). Kiedy mają wykonać telefon – wychodzą do innego pokoju; kiedy chcą popracować – zamykają się samotnie, kiedy – jak mój mąż chcą się przebrać – nie dopuszczają do siebie myśli, że mogłoby się to odbywać w asyście.

Jakiś czas temu media obiegła rewelacyjna wiadomość – mózgi kobiet i mężczyzn zbudowane są nieco inaczej – i w związku z tymi różnicami kobiety lepiej radzą sobie z multitaskingiem niż mężczyźni1. Przypadła do gustu też kobietom – jako potwierdzenie naszego prymatu w tej dziedzinie.

 

Multitasking a efektywność

Ale, abstrahując od naukowego potwierdzenia czy też obalenia tej teorii, czy multitasking na pewno nam służy? Jak wpływa na czas realizacji zadań, ich jakość czy też – o czym warto pamiętać – satysfakcję z ich wykonywania?

Tu przypomniała mi się Pani Swojego Czasu – która stanowczo doradza jednozadaniowość i poświęcenie się jednemu tematowi w pełni. Dlaczego? Ponieważ multitasking po prostu nie jest efektywny. Wykonując dwa zadania naraz – nie skończymy ich w takim samym czasie, jaki byśmy poświęcili na wykonanie tych samych zadań jedno po drugim. Mnóstwo czasu tracimy na przerzucanie swojej uwagi pomiędzy zadaniami; przypomnienie sobie co zrobiliśmy, a co jest do zrobienia; ustalenie, na którym jesteśmy etapie itp. A jeśli tych zadań jest więcej niż dwa…

 

Multitasking a satysfakcja

A na dodatek – czy multitasking daje satysfakcję? Czy kiedy przerzucamy się nerwowo pomiędzy rozmową telefoniczną, pisaniem maila a opieką nad dziećmi cieszymy się w pełni z realizacji naszych zadań?

Mi śniadanie nie smakuje tak samo, kiedy próbuję jednocześnie pracować. Rozmowa z dzieckiem nie jest prawdziwą rozmową, jeśli jednocześnie zamawiam coś w sklepie internetowym. Przy multitaskingu obok czasu traci się jeszcze jedną rzecz – uważność i czerpanie radości z bieżącej chwili. Nie mówiąc już o sytuacjach, kiedy jednym z zajęć wykonywanych w ramach multitaskingu jest odpoczynek…

Ale czy to nie ja pisałam o składaniu prania i słuchaniu webinaru  w jednym momencie? Przecież to niewątpliwie  multitasking! Ale szczerze mówiąc – układam pranie w sposób zbliżony do automatycznego i nie poświęcam temu dużo uwagi (stąd nuda). Więc uzupełnienie układania prania czynnością ciekawą, ale nie wymagającą użycia rąk i ruszania się z miejsca (słuchanie webinaru) to dobry pomysł. Na efektywność nie wpływa, a o ile większa jest moja satysfakcja:) Porównajcie tylko śniadanie przy pracy i śniadanie przy prasie!

 

Multitasking a granice

No i jak to jest? Kobiety są lepsze w multitaskingu od facetów? Czy po prostu wchodzą w temat multitaskingu łatwiej niż oni? Może mężczyźni, nieobciążeni matczyną ideologią, potrafią wyraźniej postawić w domu granicę, powiedzieć teraz muszę skupić się na moim zadaniu, teraz potrzebuję pięciu minut dla siebie…

Postanowiłam uczyć się od facetów i ograniczyć multitasking – oczywiście w miarę możliwości. Siedząc w domu z roczniakiem nie zamknę się w toalecie. Przez większość dnia (oprócz drzemki Najmłodszego) muszę to akceptować i zajmując się dzieckiem – robić inne rzeczy. Czasem przerywać moje zajęcia. Ale kiedy wróci mąż (i przebierze się w samotności) – zrobię sobie kawę, usiądę, odpocznę, a wszelkimi sprawami dzieci zajmie się tata:)

 

 

1 Ian Simple w The Guardian – dostępny http://www.wykop.pl/ramka/1762630/badania-dowiodly-roznic-w-budowie-mozgu-kobiety-i-mezczyzny-eng/

  • Ja również ograniczam multitasking do minimum. Na tyle na ile to możliwe. Ale jak pracuję nad blogiem to nalegam żeby mąż zajął się dziećmi lub czasem przychodzi przyjaciółka żeby się z nimi pobawić. Ja nie potrafię efektywnie pracować kiedy słyszę płacz dziecka lub co chwilę przychodzi coś mnie zapytać

    • Asia – Matka w Kratkę

      No właśnie – mój własny galop pomysłów co dalej powinnam zrobić sprawia, że czasem trudno pochylić się dłużej nad tekstem na bloga:) A co dopiero jak są dzieci – fajnie że masz już obczajone sposoby… Bo u mnie praca przy komputerze , nawet jak jest mąż, ma magiczną moc przyciągania dzieciarni. Każdy, od Najstarszej do Najmłodszego, chce się przyłączyć:)

      • Jak mąż lub ktoś inny aktywnie zajmie się dziećmi to jest ok. Czasem też po prostu wychodzę z domu a dzieci zostają pod opieką kogoś innego- wtedy najwięcej udaje mi się zrobić w krótkim czasie. Ja generalnie jestem wielką zwolenniczką szukania pomocy u innych 🙂

  • Mam podobnie… 10 rzeczy na raz, czas leci, a nic nie jest skończone. Pora nad tym popracować.