Na Dzień Ojca – okiem ojca

with 9 komentarzy

zdjęcie niemowlak i tata wpis okiem ojca po co dzieciom tata

Dziś Dzień Ojca. Zachęcony postanowiłem więc skrobnąć coś od siebie na bloga żony. Skoro mogę – czemu nie. W sumie mam już w tym małe doświadczenie (ale o tym na końcu).

Wiele można przeczytać o roli ojca w rodzinie, jak powinien wspierać swoją żonę, pomagać w wychowaniu dzieci, dokładać się do domowej kasy itp. itd. Ale ja tym razem nie o tym.

Dzień z ojcem – czyli nauka samodzielności…

Ja, z okazji Dnia Ojca muszę się do czegoś przyznać. Lubię, kiedy moje dzieci mogą sobie „zrobić krzywdę”. Oczywiście trochę przesadzam z tą krzywdą, ale naprawdę chcę, aby moje dzieci uczyły się jak radzić sobie w trudnych – obiektywnie dla nich – sytuacjach.

I staram się, żeby robiły to co jakiś czas. A jak?

Wyzwania

Wchodzenie/schodzenie po schodach – samemu:) Schody mamy nietypowe i bardzo strome. Nie ukrywam, że wszystkie z dzieci, które już same pomykają w górę zaczęły to robić pod moim wpływem.

Na początku żona narzekała, ale potem doceniła, jakie to wygodne w sobotę rano, kiedy córki same idą na poranne bajki:) Nie było idealnie, kilka razy potykały się – zawsze natomiast pilnowałem żeby to nie był niebezpieczny / długi upadek. I teraz doceniamy spokojniejsze sobotnie poranki. Pozostał jeszcze Najmłodszy, ale to też za niedługo:)

I przygody

Ze mną też – na razie tylko Najstarsza –  rozpoczęła zabawę i naukę wspinaczki. I na koniec pierwszego dnia weszła na sam szczyt. Kiedy wysłałem żonie zdjęcia, w słuchawce (bo zaraz oczywiście zadzwoniła) słychać było mocne zaniepokojenie w jej głosie.

Co na to córka? Na następnych zajęciach przełamała całkowicie strach i chodziła po wszystkich ściankach, a dziś słyszałem że – ciągle jako 5 latka –  rozbija się z dziadkami po dużych parkach linowych!

Nauka pływania – też tata był tym, który powiedział że czas iść  na duży basen. Początki po zmianie basenu nie były łatwe, ale teraz Najstarsza śmiga po basenie coraz lepiej. Za chwilę będzie całe długości pokonywać sama.

Mama też na tym korzysta. Kiedy niespodziewanie musiała mnie zastąpić, okazało się że wystarczy córkę samą wpuścić na zajęcia, a żona ma czas dla siebie kiedy córka pływa. Teraz muszę „walczyć” o każde wyjście na basen z córką:)

Nie zachęcam do szaleństw i niebezpieczeństw, ale zalecam trochę zaufania dla swoich partnerów, bo mimo że dajemy dzieciom więcej swobody i miejsca do popełniania błędów, to nie chcemy żeby stała im się krzywda. Taka zbyt duża… 😉 A w Dzień Ojca – szczególnie!

Nie tylko wyzwania – trochę nostalgicznie

Wspominałem na początku, że mam doświadczenie w pisaniu bloga? To może trochę szumnie zabrzmi, ale to prawda.

Bloga założyłem kiedy na świecie pojawiła się młodsza córka. I mimo że jest  na domenie publicznej to nigdy nie będzie „promowany”. Jego cel jest inny i wpisy rzadsze. Zakładając go chciałem, aby kiedyś moje dzieci mogły spojrzeć na niego jak na pamiętnik i pomyśleć coś w stylu „ Acha, ten mój Tata zajmował się nami tyle lat temu, a miał takie same problemy, jak ja mam teraz z moimi dziećmi.”

I uśmiechnąć się same do siebie na wspomnienie wszystkich opisanych tam chwil.

A może i wyciągnąć jakieś wnioski.

Wydaje się że to bardzo fajny pomysł – warto spróbować.

Poradnik technologicznego ojca

Jako znany „gadżeciarz” prawdopodobnie jeszcze kilka razy zagoszczę na blogu z poradnikiem technologicznego ojca – czyli jak ułatwić sobie życie z dziećmi:)

Komentarz mamy

Nie byłabym sobą gdybym się nie odezwała:)

Poprosiłam, męża o wpis na Dzień Ojca. Kiedy czytałam po raz pierwsze – w głowę wbiło mi się jedno zdanie „lubię, kiedy moim dzieciom może „stać się krzywda”… Pięknie! Jak ja to opublikuję! Ba, jak ja zostawię z nim dzieci. Ale przy uważnej lekturze widać, że chodzi o kontrolowaną naukę samodzielności. Która, w naszym przypadku przynajmniej, łatwiej podjąć tacie niż mamie. Choć i tak wyluzowałam:)

Dlatego kolejny wpis na blogu – będzie to wpis z perspektywy mamy o tym, że tata daje radę:) Choć pod przewrotnym tytułem Czy zostawiasz dziecko z tatą? Zapraszam!

Zdjęcie: Monika Jeż

  • Ojcowie chyba mają w sobie jakieś zapędy do ekstremalnych działań! Mój mąż podesłał mi ostatnio zdjęcie z placu zabaw – córa na szczycie 3-metrowej pajęczyny ze sznura… Moja reakcja? Zawał na miejscu! 😉

    • Asia – Matka w Kratkę

      Tak – mój mąż im bardziej ekstremalny pomysł wymyśli, tym bardziej jest z siebie dumny:)

    • ha, ha 😀 To prawda, ojcowie już tak mają- chcą aby ich dzieci wyrosły na nie znające lęku 😉

  • Zdanie faktycznie kontrowersyjne, ale przyznam szczerze, że jak przeczytałam te słowa, to pomyślałam, że podchodzę podobnie. Tym bardziej, kiedy doczytałam resztę..:P Swojemu mężowi nie zwracam uwagi, zresztą jest większym panikarzem niż ja i raczej sugeruję, aby wyluzował:P Także u nas trochę odwrotnie:P Pozdrawiam i przyjemnego spędzania czasu razem!

    • Asia – Matka w Kratkę

      Mi trudno czasem okiełznać potrzebę kontroli… Ale powtarzam sobie, że są rzeczy ważniejsze niż moje poczucie szeroko rozumianego bezpieczeństwa:) A wakacje dają pole do popisu i pozwalanie dzieciom na samodzielne odkrycia.

  • Pingback: Tata daje radę – i to jak!-MatkawKratke.pl()

  • Pingback: Początek blogowania – co mnie zaskoczyło?-MatkawKratke.pl()

  • U mnie jest mam wrażenie odwrotnie. No chyba, że Mąż zachowuje się inaczej, gdy jest z Małpiszonami sam. Ale gdy jesteśmy w czwórkę, on pierwszy zwykle zwraca starszakowi uwagę, że już wystarczy. Czasem trochę strasznie jest tak pozwolić dziecku na kontrolowane potknięcie, ale w końcu na tym polega nauka samodzielności.

    • Asia – Matka w Kratkę

      Siłą rzeczy jest zawsze tak, że jeden z rodziców jest bardziej wyluzowany, a drugi mniej:) I często tym wyluzowanym jest tata (jak u nas):) Ale mamusie też dają radę! Mi trudniej wypuścić dziecko spod skrzydeł – ale pracuję nad tym! I im bardziej widzę, jak sobie dzielnie dają radę, tym lepiej mi też idzie „wyluzowanie”.