Odciąganie mleka, czyli jak laktator został moim przyjacielem – porady i wskazówki dla mam karmiących piersią

with 11 komentarzy

odciąganie

„Tak, kupiłam (dostałam używany/otrzymałam w prezencie) laktator, ale właściwie go nie używałam” – to częsty komentarz młodych mam. „Nie, nie odciągałam pokarmu, czułam się jak mleczarnia (a w wersji bardziej dosadnej dojna krowa)” – zdarzało mi się słyszeć, gdy wspominałam o odciąganiu mleka. Czasem też trochę zrezygnowane „Nie używałam, nie mogłam, mleko nie leciało”.

Laktator – częsty element list wyprawkowych przy urodzeniu pierwszego dziecka, jest też często sprzętem najbardziej obrastającym kurzem. I faktycznie, bywają okresy, kiedy można sobie bez niego doskonale radzić i są mamy, które go nie potrzebują. Ale ja się cieszę że miałam go pod ręką – w wielu sytuacjach ratował mi nie tylko dobry humor, ale też laktację i możliwość karmienia dziecka piersią. Został wręcz pieszczotliwie mianowany „moim przyjacielem”.

 

Lista przypadków, kiedy laktator okazał się przydatny

Przypadek 1 – Niedobory mleka

Najmłodszy przyszedł na świat przez cesarskie cięcie. I chociaż jako tako składał się do ssania, to zdarzało mu się niedojadać i przysypiać. Dość często i tak mocno, że żaden z pomysłów na jego obudzenie nie działał. Nawet pielęgniarki się poddawały. I w rezultacie, kiedy przyszła pora wypisów ze szpitala zostaliśmy karnie zatrzymani ze względu na zbyt duży spadek masy urodzeniowej.

Chciałam karmić piersią, więc kiedy przyniesiono mi mieszankę, nabrałam pewnych obaw o to czy ledwo rozpoczęta laktacji będzie miała w ogóle szanse się rozkręcić. Na szczęście laktator czekał w domu gotowy do użycia i został błyskawicznie dostarczony przez męża. I tak rozpoczął się kilkudniowy cykl: karmienie piersią, odciąganie pokarmu, próby nakarmienia Najmłodszego, chwila spokoju i znowu od początku. Dzień świstaka. Ale za każdym razem, z cyklu na cykl, odciągniętego mleka było coraz więcej.

Dzięki połączeniu karmienia piersią i podawania dziecku mleka modyfikowanego wraz z mlekiem odciągniętym, w ciągu jednego dnia Najmłodszy przybrał na tyle, że mogliśmy wyjść ze szpitala:) Szybko też przeszliśmy na dokarmianie jedynie odciągniętym mlekiem, a potem karmienie piersią.

Rozkręcanie laktacji – kilka słów więcej

Użycie laktatora metodą 7-5-3 to sposób na rozkręcenie laktacji, który wówczas wypróbowałam na własnej skórze (a w zasadzie piersi) i który zadziałał bardzo dobrze.

Polega on na funkcjonowaniu w ramach regularnych cykli rozpoczynających się karmieniem piersią (z obydwu stron). Następnie zaczynamy odciąganie z zegarkiem (albo alarmem) w ręku: po 7 minut z każdej strony, potem po 5 minut, a na końcu – po 3 minuty. Jeśli dziecko jest głodne – można go od razu nakarmić zdobytym pokarmem, jeśli śpi – pokarm jest do wykorzystania zaraz po kolejnym karmieniu piersią.

A my wykorzystujemy pozostały czas do zakończenia cyklu 3-godzinnego (może godzinka snu?). I po 3 godzinach liczonych od początku karmienia dziecka (a od zakończenia odciągania) zaczynamy znowu.

Czemu akurat 3 godziny? W moim przypadku dotyczyło to bardzo małego noworodka i chciałam zapewnić mu pokarm przynajmniej w rytmie 3-godzinnym (karmienie na żądanie na tym etapie nie sprawdziło się i nie zapewniło wystarczającej ilości pokarmu). Zapewne przy starszym dziecku, cykle mogą być trochę dłuższe (szczególnie w nocy, kiedy nad laktatorem można zasnąć…) – choć u mnie ten restrykcyjny tryb sprawdził się i rozkręcił laktację bardzo szybko.

Przypadek 2 – Przedłużająca się żółtaczka dziecka

Kiedy wróciliśmy do domu, okazało się że Najmłodszy ma żółtaczkę, która długo nie chciała minąć. Szukając różnych sposobów, skorzystałam z polecanego przez lekarza rozwiązania: odciągania mleka i podawania go dziecku po przegotowaniu (miałam do tego dość sceptyczne nastawienie, ale zadziałało). Czytałam też o rozwiązaniu polegającym na czasowym (24-48 godzinnej) przerwie w karmieniu naturalnym i podawaniu w tym czasie mleka modyfikowanego.

Dla mnie oznaczało to znowu rozpoczęcie cykli odciągania i karmienia podobnych do tych w szpitalu. Sprawdzony laktator pomógł w sprawnym wdrożeniu tego rozwiązania.

Przypadek 3 – Powrót do pracy, delegacje i szkolenia

Przy dwóch pierwszych córach wróciłam do pracy po około 7-8 miesiącach (wówczas urlop macierzyński trwał też krócej), a powrót do pracy wiązał się od czasu do czasu z koniecznością wyjazdów. Cykl był na tyle uregulowany, że nie musiałam odciągać mleka w trakcie pracy. Natomiast wyjazdy na 2-3 dniowe szkolenia lub delegacje bez laktatora byłyby trudne. A zaburzona w ten sposób laktacja trudna do odbudowania.

Przypadek 4 – Mama ma wychodne albo mama ma dość

Czasem każdy potrzebuje chwili odpoczynku. Nawet matka karmiąca.

I jeśli matka karmiąca ma na to zgodę, zachęcam żeby taką chwilę sobie zorganizowała – tu piszę o moim pierwszym wyjściu bez dziecka.

 

Utrzymanie laktacji i karmienie dziecka – kilka słów więcej

 

Wyjście i wyjazd bez dziecka warto przemyśleć również pod względem laktacyjnym.

  • Dobrze jest mieć zapas odciągniętego mleka w lodówce (jeśli uda się zgromadzić). My, jeśli zapas był zbyt mały – stosowaliśmy naprzemiennie odciągnięte mleka i mleko modyfikowane. Dzięki temu, w trakcie służbowego szkolenia nie musiałam martwić się o to, czy moje dziecko ma wystarczająca ilość pokarmu.
  • Wyjście (lub wyjazd) warto tak zaplanować, żeby uwzględnić konieczność regularnego odciągania pokarmu. Pozwoli to podjąć karmienie piersią po powrocie bez większych problemów.
  • Pamiętajcie – w laktacji obowiązują prawa z ekonomii. Podaż = popyt. Jeśli popyt znacznie spadnie (np. w trakcie dłuższej przerwy od karmienia dziecka odciąganie pokarmu będzie rzadkie), podaż mleka też spadnie. I powrót do karmienia może być trudniejszy ze względu na zbyt małe ilości pokarmu.
  • Jeśli jest taka możliwość, warto odciągnięte mleko zabrać ze sobą do domu (żeby odświeżyć zużyty zapas mleka).
  • Uwaga! Laktacja też może o sobie sama przypomnieć – warto zaplanować czas na odciąganie tak, żeby dać sobie ulgę; matki które nie odciągają często nie mogą wyjść na dłużej bez dziecka właśnie ze względu na konieczność opróżnienia piersi.

 

Jak ułatwić sobie odciąganie mleka?

 

Poniżej garść porad – czyli co u mnie działało i pomogło mi przy odciąganiu pokarmu.

  • Wybierz wspierającą Cię technikę odciągania. Do wyboru jest odciąganie ręczne, laktatory ręczne i elektryczne. Odciąganie ręczne ma swoje zalety – brak konieczności inwestycji w laktator, czasem łatwiejsze rozpoczęcie odciągania. Dla mam potrzebujących odciągnąć okazyjnie – to może być rozwiązanie. Mi trudno było wyobrazić sobie długofalowe i regularne odciąganie ręczne.
  • Zadbaj o spokój (wewnętrzny i zewnętrzny), wygodne miejsce do siedzenia, dostępność płynów – mimo, że wszędzie się o tym pisze, napiszę i ja – bo to istotne. W hałasie i niewygodzie odciągać jest trudno – szczególnie jeśli nie ma się wprawy, a odciąganie jest okazyjne.
  • Warto skupić się na dziecku, myśleć o nim z miłością i czułością – to pomaga uruchomić proces odciągania. Jeśli masz taką możliwość – patrzenie na dziecko może pomóc, jeśli nie – pozwól sobie na to, żeby za nim potęsknić.
  • Jeśli same dobre myśli nie zadziałają – warto mieć pod ręką zdjęcie dziecka. A jeszcze lepiej film (w komórce), najlepiej z dźwiękami – płaczem czy śmiechem dziecka. Na mnie kilkakrotne odtworzenie takiego filmiku zawsze działało!
  • Jeśli chcesz zgromadzić zapas mleka – nie próbuj od razu po karmieniu (chyba, że wiesz że dziecko zostawiło dużo mleka w piersi). Moje dzieci zazwyczaj wszystko zjadały, udawało mi się zdobywać jedynie śladowe ilości i traciłam serce do odciągania. Potem zdecydowałam się na odciąganie w innym momencie – mniej więcej w połowie czasu miedzy karmieniami – i u mnie to zadziałało dobrze.Ale też nie fiksowałam się na wyłącznym karmieniu piersią i konieczności „wyprodukowania” odpowiednich ilości mleka, co może powodować napięcie i utrudniać „produkcję” – szczególnie przy starszych dzieciach i wyjazdach służbowych miałam zawsze w pogotowiu mleko modyfikowane.
  • Dobrze (dla samopoczucia) jest mieć coś relaksującego do zrobienia podczas odciągania – jeśli już mleko zaczęło lecieć, często „dobre myśli” o dziecku można zastąpić innym zajęciem. Ja wykorzystywałam ten czas na czytanie książek (na komórce, bo normalnej bym nie utrzymała).

Z mojej strony tyle:) A więcej informacji na temat odciągania pokarmu, znajdziecie na stronie http://www.enfamil.pl/pl/articles/karmienie-piersia/odciaganie-pokarmu.

  • Zapamiętam o tym cudzie techniki! Na pewno przyda mi się, gdy maleństwo (które jest w planach) się pojawi 😀

    • Asia – Matka w Kratkę

      🙂 Tak – są rzeczy z listy wyprawkowej których nigdy nie użyłam (albo kilka rasy, zeby nie mieć wyrzutów sumienia że leżą niewykorzystane), ale laktator do nich nie należał.

  • Katarzyna Pilarek

    Mi niestety nie dane było karmić piersią (problemy zdrowotne i leki, które musiałam brac) i córka od początku niestety na mm, ale podziwiam szczerze cały ten proces karmienia piersią i pokonywanie związanych z tym problemów.

    • Asia – Matka w Kratkę

      Każdy ma swoją drogę, a najważniejsza dla dziecka jest miłość i bliskość matki:) Mam nadzieję, że o kłopotach zdrowotnych już zapomniałaś!
      Karmienie piersią – dla mnie również przy pierwszej córce okazało się procesem niespodziewanie trudnym, ale na szczęście trudności udało się przezwyciężyć.

  • Nie przydał mi się, niestety. Nawet pielęgniarki i doradca laktacyjny załamywali ręce nad moim brakiem mleka. Strasznie to wspominam.

    • Asia – Matka w Kratkę

      Wyobrażam sobie… To musi być trudne – kiedy chce się karmićinie wychodzi, a nikt nie potrafi powiedzieć o co chodzi. I rośnie stres… Miałam małą namiastkę tego przy pierwszej córce – potem postanowiłam nie wkręcać się już tak bardzo i podejść do tematu ze spokojem. Grunt, że to już za Wami!

  • Pingback: Pierwsze wyjście bez dziecka-MatkawKratke.pl()

  • jeja mnie w ogóle nie szło odciąganie 🙁

    • Asia – Matka w Kratkę

      🙁 Bywa z tym ciężko…
      Też początkowo miałam trudności – bardzo pomogło mi wybranie odpowiedniego momentu na odciąganie (kiedy powstawały już pewne „rezerwy”) i wybrane filmiki z okresu niemowlęcego. A potem już ruszyło.

  • Asia – Matka w Kratkę

    Dziękuję:) Wpis chodził za mną przez chwilę . Przy okazji wpisów o wyjściach i podróżach bez dzieci pomyslałam, że warto podjąć też bardziej „techniczną” stronę przedsięwzięcia:)

    • I bardzo dobrze! Nie wszystkie przyszłe mamy mają skąd czerpać wiedzę (wiadomo, nie każda matka używała laktatora etc.), a tak przystępnie napisane wszystko, myślę, że pomoże niejednej mamie 🙂